Wiatr od morza

Aktualne analizy wykazują ryzyko poważnych niedoborów mocy w Polsce na przestrzeni kilku-kilkunastu następnych lat. Podobnie jak inne państwa unijne, Polska będzie też zobowiązana do zredukowania emisji CO2 do 2030 r. i zwiększenia udziału energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym miksie energetycznym. „Przy odpowiednich regulacjach, ta luka mogłaby zostać wypełniona dzięki morskiej energetyce wiatrowej, która jest w stanie dostarczyć odpowiednio dużych wolumenów” – mówi w rozmowie z GoBusiness Jacek Głowacki, prezes Zarządu Polenergia SA. Jeden z głównych graczy polskiej branży energetycznej konsekwentnie rozwija kolejne projekty w tym obszarze.

217
7 min

Magdalena Semeniuk

GoBusiness

Jacek Głowacki, Prezes Polenergia

Polenergia, największa polska prywatna grupa energetyczna, podpisała w maju br. umowę z Equinor (dawny Statoil) umożliwiającą wspólną realizację projektów morskich farm wiatrowych na Bałtyku o planowanej mocy 1200 MW. Na jakim etapie znajdują się obecnie projekty morskich farm wiatrowych?

Krok po kroku realizujemy ambitny projekt, który zapewni nowe moce wytwórcze, tak potrzebne w polskim systemie elektroenergetycznym w najbliższych latach. Mamy już renomowanego partnera, który do obu morskich projektów wniesie zoptymalizowane kosztowo, sprawdzone i przede wszystkim nowoczesne technologie. Polenergia jako pierwszy i jedyny podmiot w Polsce dysponuje obecnie umową przyłączeniową dla mocy 1200 MW, dwiema prawomocnymi decyzjami środowiskowymi dla projektów MFW Polenergia Bałtyk II i MFW Polenergia Bałtyk III o łącznej mocy 2400 MW oraz pozwoleniem na położenie kabla przyłączeniowego. Od stycznia 2017 roku prowadzimy dokładne pomiary wiatru przy użyciu systemu Lidar. Przeprowadziliśmy już też wstępne rozpoznanie geologiczne. Dalsze działania będą zmierzały w kierunku pozyskania pozwoleń na budowę, a to już wiąże się ze znacznymi kosztami. Dochodzimy z naszym projektem do pewnej granicy zadań, które możemy racjonalnie realizować bez żadnego wsparcia. Nasz dalszy harmonogram będzie w dużej mierze uzależniony od tempa prac nad regulacjami i ich wdrażania. To są czynniki zewnętrzne, nie będące pod naszą kontrolą. Dlatego jeśli tylko ministerstwo zaplanuje zakup energii z farm wiatrowych na Bałtyku, to zgłosimy się do aukcji.

Pozyskanie przez Polenergię  renomowanego partnera(Equinor) okazało się  potrzebnym impulsem dla całego rynku energii odnawialnej. Działania Polenergii, a także innych kluczowych graczy na tym rynku sprawiają, że rosną szanse na realizację morskich projektów wiatrowych. Czy lata świetności branży OZE w Polsce dopiero nadchodzą? Ile morskich farm wiatrowych w polskiej części Bałtyku może pojawić się w perspektywie 5 do 10 lat?

Nie możemy komentować tego, co robią inni kluczowi gracze na tym rynku. Jesteśmy przekonani, że istnieją solidne podstawy do tego, by postawić na tę technologię także w naszym kraju i dlatego już od 2010 roku realizujemy dwa projekty o łącznej mocy 1200 MW, które po 2025 roku mogą być rozbudowane o dodatkowe 1200 MW. Analizy Polskich Sieci Elektroenergetycznych wskazują na konieczność wyłączenia w polskim systemie w przyszłej dekadzie 9000 MW. Te moce trzeba będzie czymś zastąpić. Abstrahując od pojawiającej się luki generacyjnej, Polska wkrótce będzie musiała określić też swoje zobowiązania w zakresie obniżenia emisji i udziału energii z odnawialnych źródeł do 2030 r.

Jak w porównaniu do projektów realizowanych u wybrzeży innych państw europejskich może wyglądać koszt budowy farm wiatrowych w polskiej części Bałtyku? Czy polskie inwestycje w offshore mają jakieś specyficzne uwarunkowania?

Aktualnie żadna technologia produkcji energii elektrycznej w Polsce nie pozwala na uzasadnioną ekonomicznie budowę nowych mocy wytwórczych bez wsparcia. Dotyczy to zarówno technologii odnawialnych, jak i konwencjonalnych. Morska energetyka wiatrowa nie jest w tym przypadku żadnym wyjątkiem. Przyjmujemy zatem, że wsparcie dla morskiej energetyki wiatrowej pozwoli na uzasadnioną ekonomicznie budowę takich elektrowni. Dziś jednak nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć dokładnie na pytanie dotyczące kosztu wytwarzania w naszych projektach. Jest to bowiem wypadkowa kilku zmiennych. Po pierwsze, nie wiemy jeszcze, kiedy i w jakim kształcie zostaną wprowadzone niezbędne rozwiązania regulacyjne pozwalające na realizację tych projektów, a co za tym idzie, nie możemy określić czasu ani ostatecznego zakresu rzeczowego naszych inwestycji. Po drugie, co jest naturalnie w dużej mierze rezultatem pierwszego czynnika, nie przygotowaliśmy jeszcze ostatecznej koncepcji technicznej naszych projektów, stąd nie sposób wypowiadać się na temat ich kosztów. Na przykładzie innych rynków widać wyraźnie, jak wiele czynników wpływa na koszt budowy morskich farm wiatrowych. Państwo oferuje pomoc inwestorom chociażby przy położeniu kabla na dnie morza. To koszt około jednej czwartej wartości całej inwestycji. Widzimy to na przykładzie Niemiec, gdzie taki mechanizm wsparcia funkcjonuje. Dla nas nie jest problemem wzięcie tego kosztu na siebie. Zwłaszcza, że Polskie Sieci Elektroenergetyczne nie są zainteresowane ponoszeniem takiego wydatku. Takie rozwiązanie wiązać się też może z problemami z koordynacją budowy farmy przez inwestora i jednoczesnym ciągnięciem kabla przez operatora. Z kolei w Wielkiej Brytanii operator umożliwia odkupienie kabla inwestorowi po jego położeniu. Dlatego buduje go drożej niż wynikałoby to z wymogów technicznych. Skutkiem są wyższe koszty realizacji projektu. Niemniej nie jest tajemnicą, iż koszty energii wytwarzanej przez morskie farmy wiatrowe istotnie spadają i staje się ona coraz bardziej konkurencyjna kosztowo. Nasze projekty będą naturalnie odzwierciedlać ten trend ogólny.

Na forsowaniu jakich rozwiązań powinna skupić się branża offshore, aby przybliżyć budowę wiatraków w polskiej części Bałtyku?

Aby budowa pierwszych w Polsce farm wiatrowych na morzu była możliwa, trzeba wprowadzić konkretne regulacje, które uwzględnią specyfikę projektów offshore – czyli ich skalę i złożoność, a także, przynajmniej na początku, ograniczoną liczbę projektów. Kluczowe dla budowy farm wiatrowych na morzu w Polsce w perspektywie do 2030 roku będzie wsparcie. Ogólne zasady wsparcia już istnieją i można je utrzymać. Trzeba jednak opracować specyfikacje – w jakim trybie to wsparcie miałoby być przyznawane projektom offshore.

Jaka jest obecna sytuacja w Polsce, jak rozwija się energetyka wiatrowa, jak to wygląda w porównaniu z innymi państwami europejskimi?

Widzimy pozytywne sygnały ze strony rządowej, jeśli chodzi o możliwości rozwoju farm wiatrowych na morzu. Można do nich zaliczyć nowelizację ustawy o OZE, czy wyraźny sygnał ze strony prezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych, który powiedział o możliwości przyłączenia dużych wolumenów mocy z farm wiatrowych na morzu. Sądzę, że ta zmiana nastawienia wynika z prostej kalkulacji. Dostępne analizy wskazują na ryzyko poważnych niedoborów mocy na przestrzeni kilku następnych lat – do 2030 roku ta luka znacząco się powiększa. Mamy więc pilną potrzebę wypełnienia tej luki w szybkim tempie i przy rozsądnych kosztach. Oprócz tego, w 2019 roku Polska będzie zobowiązana do tego, aby przedstawić swój plan działania w kierunku zredukowania emisji CO2 do 2030 roku. Przy odpowiednich regulacjach, ta luka mogłaby zostać wypełniona dzięki morskiej energetyce wiatrowej, która jest w stanie dostarczyć odpowiednio dużych wolumenów. Sądzę, że dlatego rząd zaczyna o tym poważnie myśleć.

Jakie korzyści dla polskiej gospodarki może przynieść realizacja tych inwestycji?

Farmy Wiatrowe Polenergia Bałtyk II i Polenergia Bałtyk III są strategiczną inwestycją, która pozwoli nie tylko spółce, ale przede wszystkim polskiej gospodarce uzyskać szereg istotnych korzyści gospodarczych. Polska to rynek o dużym potencjale wzrostu, który jest dobrze przygotowany do rozwoju silnej morskiej energetyki wiatrowej. Z wyliczeń ekspertów wynika, że budowa na Morzu Bałtyckim do 2030 roku farm wiatrowych o łącznej mocy 6000 MW, może zwiększyć polski PKB o 60 mld PLN i spowodować powstanie dodatkowych 77 tysięcy nowych miejsc pracy. Mamy niebywałą okazję stworzenia wspólnie w polskiej gospodarce koła zamachowego, które pozwoli krajowym firmom nie tylko realizować polskie projekty, ale przede wszystkim umożliwi im zdobycie unikalnych, specjalistycznych kompetencji, gwarantujących ekspansję zagraniczną w ciągu najbliższych wielu lat. Należy mieć na uwadze, iż morska energetyka wiatrowa będzie się bardzo dynamicznie rozwijać w Europie i na świecie, a Polska ma szansę zostać jednym z liderów w łańcuchu dostaw kluczowych komponentów dla tych projektów. Ale takie aspiracje ma jeszcze kilka innych krajów. Byłoby grzechem z tej ogromnej szansy nie skorzystać, bo jeśli nie będziemy działać dynamicznie, to okaże się, że zmarnujemy tę okazję i inni przejmą ten rynek.