Minister finansów Niemiec: więcej pieniędzy na drogi, kolej, Internet, edukację, badania i dla rodzin

„Projekt budżetu na rok 2019, przyjęty niedawno przez gabinet federalny, to odpowiedź na wyzwania – tu u nas w Niemczech, w Europie i na świecie. Więcej pieniędzy na dobre drogi, atrakcyjny transport szynowy i szybki Internet, na lepszą edukację i rozszerzanie badań naukowych. Wzmacniamy spójność społeczną poprzez udostępnienie większej oferty dostępnych cenowo mieszkań. Wzmacniamy rodziny, rozszerzając możliwości opieki nad dziećmi, podwyższając zasiłki na dzieci i wspierając nabywanie mieszkań własnościowych” – podsumowuje główne kierunki federalnej polityki budżetowej minister finansów Niemiec Olaf Scholz. Podkreśla też, że inwestycje w przyszłość Niemiec nie oznaczają zaciągania nowych długów.

34
8 min

Cecylia Kosmalska

GoBusiness

Bundesfinanzminister Olaf Scholz. Berlin, 13.06.2018, Copyright: BMF/Thomas Koehler/photothek.net

Niemcy przeżywają bezprecedensowy pod względem trwałości i intensywności boom gospodarczy. Z perspektywy federalnego ministra finansów sytuacja pod względem przychodów jest niemal wymarzona. Czy w budżecie federalnym można mówić o polu do zmniejszenia obciążenia obywateli, ale również firm? Stany Zjednoczone właśnie radykalnie obniżyły opodatkowanie przedsiębiorstw – czy nie wytwarza to presji konkurencyjnej?

Finanse państwowe rozwijają się dobrze – i dlatego znacznie zmniejszamy obciążenie obywateli, nie tracąc z oczu tego, jakie ważne inwestycje musimy poczynić. Naszym celem jest, aby wszyscy mogli partycypować w dynamicznym wzroście. Koalicja wzmacnia rodziny –podniesiemy w przyszłym roku zasiłki na dzieci i kwotę wolną od opodatkowania ze względu na posiadanie dzieci. W ubezpieczeniu zdrowotnym wracamy do zasady pół na pół, obniżamy składkę na ubezpieczenie na wypadek bezrobocia i tworzymy strefę wynagrodzeń dozwolonych, aby zwolnić bardzo niskie dochody ze składek na ubezpieczenia społeczne. Jednocześnie przeciwdziałamy efektom tak zwanej zimnej progresji powodującej nieproporcjonalne opodatkowanie wzrostu wynagrodzeń. W 2021 roku dla 90 procent podatników zostanie z kolei zniesiony podatek solidarnościowy. W sumie jest to zmniejszenie obciążeń o ponad 25 miliardów euro – to naprawdę dużo pieniędzy. Jednocześnie nasze firmy i zakłady pracy potrzebują znakomitej infrastruktury, dlatego inwestujemy w rozbudowę cyfrowej sieci szerokopasmowej, w lepsze szkoły i uniwersytety, opiekę nad dziećmi i placówki badawcze. Pracujemy oczywiście również nad unowocześnieniem naszego prawa dotyczącego opodatkowania przedsiębiorstw. Przypomnę, że ostatnie bardzo znaczne zmniejszenie obciążenia firm było dziełem socjaldemokratycznego kanclerza. Teraz pragniemy zharmonizować podstawy opodatkowania przedsiębiorstw w całej Europie. W Niemczech zaś opracowujemy koncepcję, zgodnie z którą działalność badawcza będzie w specjalny sposób uwzględniana w podatkach.

Nowy rząd sprawuje władzę przez ponad 100 dni. Dla obserwatora z zewnątrz wygląda to na kontynuację. Jaki cel budżetowy przyświeca Panu jako ministrowi finansów? Czy tak jak dla Pańskiego poprzednika, Wolfganga Schäublego, nadrzędnym dogmatem budżetowym jest zrównoważenie przychodów i wydatków, czy też jest Pan gotów przeznaczyć więcej środków na inwestycje, np. w rozbudowę infrastruktury?

Koalicja uchwaliła rekordowe inwestycje, które urzeczywistniam teraz w moich prognozach budżetowych. Zrównoważony budżet i takie mądre inwestycje w przyszłość nie stoją ze sobą w sprzeczności, przeciwnie – musimy teraz inwestować, żeby tworzyć przyszły wzrost jako źródło wyższych wpływów podatkowych. Projekt budżetu na rok 2019, przyjęty niedawno przez gabinet federalny, to odpowiedź na wyzwania – tu u nas w Niemczech, w Europie i na świecie. Więcej pieniędzy na dobre drogi, atrakcyjny transport szynowy i szybki Internet, na lepszą edukację i rozszerzanie badań naukowych. Wzmacniamy spójność społeczną poprzez udostępnienie większej oferty dostępnych cenowo mieszkań. Wzmacniamy rodziny, rozszerzając możliwości opieki nad dziećmi, podwyższając zasiłki na dzieci i wspierając nabywanie mieszkań własnościowych. Zaplanowałem też znacznie więcej środków na bezpieczeństwo i porządek publiczny. Długofalowość, sprawiedliwość i solidność – ta triada determinuje moją politykę, mój projekt budżetu i planowanie finansowe. Przy tym wszystkim nadal obywamy się bez nowych długów – i pierwszy raz od wielu lat znaleźliśmy się poniżej progu 60 procent stanowiącego kryterium z Maastricht. Jesteśmy więc na właściwej drodze.

SPD uchodzi zwykle za hojniejszą i traktującą dyscyplinę budżetową swobodniej niż chadecja. Jak chciałby Pan w przyszłości kłaść socjaldemokratyczne akcenty w ministerstwie finansów w ramach rządu chadeckiej kanclerz?

Inwestujemy mnóstwo w przyszłość naszego kraju, wzmacniamy spójność społeczną i nie zaciągamy nowych długów – oto mądra socjaldemokratyczna polityka finansowa.

Kanclerz Merkel spotkała się właśnie z prezydentem Macronem i w zamian za wsparcie w problematyce migracji zgodziła się na proponowany przez niego fundusz euro. Powstaje wrażenie, że rząd federalny nie ma całościowej koncepcji ustabilizowania strefy euro i dalszej integracji UE w sferze budżetowej i walutowej. Prezydent Macron już niespełna rok temu przedłożył obszerne propozycje reform i większość spraw do dziś czeka na reakcję Berlina. SPD jest znacznie bardziej otwarta na te propozycje niż chadecja, która nie zgadza się na większe uwspólnotowienie zagrożeń (zwłaszcza deficytów budżetowych). Kiedy można liczyć na obszerne stanowisko koncepcyjne rządu federalnego w sprawie propozycji Macrona?

W deklaracji z Mesebergu, którą przygotowałem w znacznej części razem z moim francuskim kolegą-ministrem Bruno Le Maire’em, rząd federalny udzielił jasnej i mądrej odpowiedzi na wspaniałe przemówienie prezydenta Francji Emmanuela Macrona z jesieni ubiegłego roku. Chodzi o suwerenność Europy – nie pozwolimy się nikomu poszturchiwać, dlatego musimy stać ramię w ramię. Chodzi między innymi o wyciągnięcie właściwych wniosków z kryzysu finansowego i dalsze umacnianie naszej waluty euro. Chcemy stworzyć właściwe bodźce, aby państwa członkowskie kontynuowały swoje reformatorskie wysiłki także w dobrych czasach. W gremiach unijnych uchwaliliśmy teraz pakiet dla bankowości i pokonaliśmy ważne przeszkody na drodze do unii bankowej. Dzięki decyzjom z Mesebergu kontynuujemy budowę europejskiego domu. Ma on mocny, szczelny dach, który wytrzyma również przyszłe burze i ulewy. W ramach wieloletniego planu finansowego UE na lata 2021–2027 i jako element negocjacji w sprawie unijnego budżetu sensownym rozwiązaniem jest również budżet strefy euro. Jednym z zadań będzie ustabilizowanie wspólnego obszaru walutowego także w fazach trudniejszych pod względem koniunktury. Nadal rozwijamy też Europejski Mechanizm Stabilizacji (ESM). Żeby mieć całkowitą pewność, że niewypłacalność jednego z banków – jak upadek Lehman Brothers w 2008 roku – nie zagrozi całemu systemowi, chcemy mieć w ramach ESM dodatkowe, ostatnie zabezpieczenie finansowane ze składek banków. Zapewni ono pomoc, jeśli nie wystarczy utworzony już fundusz naprawczy, tak aby w ostatecznym rozrachunku podatnicy nie musieli ponosić odpowiedzialności.

W odbiorze społecznym temat Grecji zszedł w ciągu ostatnich dwóch lat na stosunkowo daleki plan. Czy kryzys jest ostatecznie zażegnany, czy też jest możliwość, że temat znów znajdzie się w centrum uwagi, przede wszystkim z uwagi na nowy rząd Włoch i jego program ekspansywnej polityki wydatków publicznych? Jak z tej perspektywy postrzega Pan stabilność euro w ciągu najbliższych 5 lat?

Ratowanie Grecji przed bankructwem możemy postrzegać jako historię sukcesu: Grecy podjęli intensywne wysiłki reformatorskie. Ateny stoją znów na własnych nogach i mogą się samodzielnie refinansować na rynku. To bardzo dobra wiadomość – dla Greczynek i Greków, ale również dla całej Europy. W bezprzykładnej akcji solidarności wszyscy wspólnie pomogliśmy krajowi dotkniętemu ciężkim kryzysem. To dowód, jak ważna jest Unia Europejska. Jestem także w kontakcie z moim włoskim kolegą-ministrem finansów Giovannim Trią. Sam włoski rząd uważa, że musi i potrafi samodzielnie uporać się z wyzwaniami wynikającymi z wysokiego zadłużenia. Podzielam ten pogląd. euro jest w dobrej sytuacji. Ważne, żeby teraz – w dobrych czasach – postarać się o zabezpieczenie na gorsze czasy.

Chociaż obecna dyskusja wokół ceł to raczej temat z zakresu polityki gospodarczej, to w ostatecznym rozrachunku dotyczy też przychodów federalnego ministra finansów. Czy w odniesieniu do polityki celnej USA w niedalekiej przyszłości przewiduje Pan raczej porozumienie czy konfrontację? Podczas szczytu G7 zarysował się pojedynek Trump kontra wszyscy. Czy uważa Pan, że inni członkowie G7 są w tej sprawie tak zjednoczeni, że mogą wywrzeć wystarczającą presję na Waszyngton?


To bardzo poważna sprawa, jeżeli amerykański rząd wprowadza cła ochronne przeciwko swoim najbliższym sojusznikom. Sytuacja jest trudna dla wszystkich. Istnieją stałe reguły, które kiedyś wspólnie uzgodniliśmy. Światowa Organizacja Handlu to miejsce rozstrzygania ewentualnych sporów w sprawach handlowych. Jednostronne ogłaszanie ceł ochronnych pasuje raczej do XIX niż do XXI wieku. Otwarte rynki i wolny, oparty na regułach handel światowy to nasz cel – co do tego państwa G7 właściwie zawsze się zgadzały. Europa i Kanada raz jeszcze wyartykułowały to bardzo wyraźnie podczas ostatniego spotkania ministrów finansów G7 w Whistler. G7 jest wspólnotą wartości. Praworządność, demokracja, gospodarka rynkowa i państwo opiekuńcze to nadrzędne z tych wspólnie praktykowanych wartości. Powinny one przyświecać wszystkim. Potrzebujemy więcej, a nie mniej współpracy, by uporać się z wyzwaniami naszych czasów. Cieszę się, że Europa tak zgodnie podchodzi do tej kwestii.

Wydaje się, że spór handlowy z USA przekłada się już na gospodarkę. Negatywnie odczuł to indeks zamówień przemysłowych, a prognozy instytutów badań nad gospodarką i prognoza rządu federalnego zostały skorygowane w dół. Czy widzi Pan tu na dłuższą metę negatywne skutki dla rozwoju gospodarki w Niemczech i Europie, czy też obecna tendencja wynika raczej z panującej właśnie niepewności w sferze inwestycji?

Naiwnością byłoby sądzić, że spór handlowy z USA nie będzie miał żadnego wpływu na światową gospodarkę. Nikt nie umie jednak wyprorokować, jak wyraźne będą te skutki. Główne wskaźniki naszego rozwoju gospodarczego są wciąż stabilne. Podstawowe dane, znakomita sytuacja na rynku pracy, dobre perspektywy zbytu w kraju i za granicą oraz niskie stopy procentowe przemawiają za tym, że wzrost – choć nieco wolniejszy niż w ubiegłym roku – będzie kontynuowany. Ożywiona jest nadal również działalność inwestycyjna w Niemczech. Podobnie wygląda sytuacja w całej UE: także tu na chwilę obecną przewidywana jest kontynuacja wzrostu, choć nieco bardziej umiarkowanego niż ostatnio. Rząd federalny prowadzi zrównoważoną politykę gospodarczą ukierunkowaną na wzrost gospodarczy i zatrudnienie. Celem jest zwiększenie długofalowego potencjału wzrostu gospodarki narodowej, a tym samym zwiększenie odporności na takie zewnętrzne szoki.